4. 2013

Powiedzieć, że rok 2013 był intensywny, to mało powiedzieć. Zwłaszcza druga połowa była mocno angażująca i męcząca. Braliśmy udział w dwóch targach w Ostródzie i jednych w Berlinie (które mimo poważnego zainteresowania wielu osób nie zakończyły się żadną transakcją), podpisaliśmy umowę współpracy z dużą firmą produkującą swoje jachty, żywo zainteresowaną naszym innowacyjnym produktem, Mazury Sp. z o.o  (i była to jedyna korzyść pierwszych, bardzo skromnych targów ARBOS w Ostródzie), zrobiliśmy z przyjaciółmi 2 sesje zdjęciowe nad Zalewem Zegrzyńskim, spędziliśmy tygodniowe wakacje na Solemaranie Siesta na Mazurach, budząc spore zaciekawienie i zrobiliśmy moje 30 urodziny nad Wisłą, oczywiście ze Siestą. To był pierwszy raz na rzece, znajomi poznali wtedy w końcu sam produkt i mogli go wypróbować. Nie było źle, ale Solemaran to jednak produkt na jeziora i zatoki. Chodzi w końcu o to, by się wyluzować i móc podryfować, a nie manewrować cały czas silnikiem czytając rzekę, czy nie ma łach, wirów lub innych przeszkód.

Podczas „mazurskiego tygodnia solemaranowego” odwiedziliśmy jeziora: Czos, Łaśmiady, Boczne i Niegocin, który wtedy poznałam najlepiej i byłam zachwycona mimo przecież co roku pływania po nim jachtem żaglowym. Na koniec zostawiliśmy Siestę w hotelu Jabłoń pod Piszem, by nie marnowała się w garażu i mogła być na widoku. Wcześniej w Jabłoni spędziliśmy 3 dni wypożyczając Solemaran gościom hotelu, zbierając pozytywne (uff!) komentarze, dzieląc się z hotelem zyskiem 50/50 i śpiąc za darmo.

Kiedy nie spaliśmy w łóżkach, spaliśmy w portach na naszej maleńkiej łodzi na bardzo wygodnych materacach w dwuosobowym namiocie, który rozmiarem pasował idealnie i wyglądało to naprawdę słodko.
Tak to cygańsko i romantycznie było. 

Był to czas wielkiej przygody i radosci, ale i wielkiego zmęczenia, które dawało się przeżyć dzięki naszej ekscytacji, zainteresowaniu ludzi i wsparciu bliskich. Wszędzie woziliśmy naszą łódź sami, starym kombi Renault Laguna i wypożyczonymi przyczepami. W firmie, z którą podpisaliśmy umowę współpracy, od jednego z założycieli usłyszeliśmy: „Jakbym widział w Was mnie samego przed laty – też tak jeździłem z przyczepą.” Było to budujące, nie powiem, że nie.

Był to rok wyłącznie wydawania pieniędzy, jeśli by patrzeć biznesowo.
Lepiej brzmi na pewno – inwestowania.